17/03/2010
BP - wilk czy hiena?
To zabawne. Ni z tego, ni z owego odbrązawia nam się cenionego powszechnie w skautingu ojca-założyciela lorda BP. No tak - wywiady teraz nie w modzie, a on był wszak oficerem brytyjskiego wywiadu. Tylko że pułkownikiem Kuklińskim nie był. Fakt. Był wiernym poddanym korony brytyjskiej. Może dlatego o generale Baden-Powellu ostatnio głośno? Zbudowł skauting, aby młodzi ludzie byli wierni swemu królowi. I by czynili na świecie dobro. Pojawili się więc wrogowie lorda - czciciele zła? Nie będę poszukiwał przyczyn. Okaże się na przykład, że jakieś dziennikarz chciał po prostu zarobić i napisał, co napisał. Ponoć wyjęto ostatnio jakieś tajne dokumenty z archiwów brytyjskich i znalazły się tam różne kwity na Baden-Powella, które są interpretowane dość dowolnie. Dobrze, że nie wyjęto papierów na generała trzy lata temu, gdy obchodziliśmy stulecie skautingu. Jakby to wyglądało - tu dmiemy w róg kudu, a tam lord BP w Kenii zachwyca się “Mein Kampf”.
No, żeby niezorientowani, na przykład ci, którzy nie śledzą twórczości panów dziennikarzy publikujących w “Rzeczpospolitej”, nie dziwowali się za bardzo - wytłumaczę, w czym rzecz. Szpiedzy różnych chyba nacji donieśli przed laty, że naszemu Generałowi bardzo podobało się wychowanie młodzieży w hitlerowskiej III Rzeszy. I patrzył okiem przychylnym na faszystowskie Niemcy. Taki z niego numerant. Tu setki tysięcy młodych wychowuje się zgodnie z metodą skautową w lesie i na polu, uczy się samarytanki i terenoznawstwa - a tam BP chce się z Hitlerem zaprzyjaźniać.
Żarty? Żarty. Ale w popularnym dzienniku poczytać takie głupstwa można. Zacytuję: Założyciel i pomysłodawca skautingu, który do dziś stawiany jest za wzór do naśladowania harcerzom na całym świecie, był sympatykiem Trzeciej Rzeszy. Mało tego – zamierzał się nawet spotkać z Adolfem Hitlerem, co wynika z ujawnionych właśnie dokumentów brytyjskiego kontrwywiadu z lat 30. Co z tym fantem zrobić? Jak tu zaprotestować? W tym samym tekście czytamy: W swoim dzienniku z 1939 roku zaś napisał: „Wylegiwałem się cały dzień. Czytałem «Mein Kampf». Cudowna książka, z tyloma świetnymi pomysłami”. W czasopiśmie “Focus. Historia” ten cytat brzmi… z dobrymi pomysłami w zakresie oświaty, zdrowia, propagandy, organizacji itd. Czy tak, czy inaczej - zachwyt.
No tak. Można takiego artykuliku nie zauważać. Ale czy o “Wilku, który nigdy nie śpi” należy takie bzdurki publikować? (O właśnie - przy okazji odbrązawiania BP okazało się, że ów wilk ponoć nie jest wilkiem, tylko hieną, więc BP hieną nieśpiącą został).
Władze WOSM jednak protestują. Obawiam się, że mało skutecznie. Piszą: Światowa Konferencja była jeszcze bardziej precyzyjna, gdy przegłosowała rezolucję 15/37 zatytułowaną „Patriotyzm”: Konferencja postanawia zobowiązać Komitet Międzynarodowy, by uczynił wszystko, co możliwe, dla zapewnienia aby Skauting i Wędrownictwo we wszystkich krajach, wychowując w duchu prawdziwego patriotyzmu, autentycznie trzymały się zasad międzynarodowej współpracy i przyjaźni, bez względu na rasę i wyznanie, tak jak zawsze wskazywał Skaut Naczelny (Baden-Powell). Stąd każde działania w kierunku militaryzacji skautingu lub wprowadzanie celów politycznych, które mogą prowadzić do nieporozumień i ograniczyć naszą pracę dla pokoju i dobrej woli między narodami i ludźmi, powinny być zupełnie pomijane w naszych programach.
Bo skauting z ruchem narodowo-socjalistycznym nie miał i nie mógł mieć nic wspólnego. Baden-Powell nie mógł się zachwycać “Mein Kampf”, nie chciał się spotykać z Hitlerem (który zdelegalizował skauting w III Rzeszy), nie był także sympatykiem tego państwa. Nie, nie i nie.
A czy nie popełnił w życiu ani jednego błędu? Żarty. Znacie kogoś takiego? Ja nie.

Komentarze(3)