31/03/2007
Wężykiem, czyli wydawnicwo
Harcerstwo, a właściwie Związek Harcerstwa Polskiego, nie ma swojego wydawnictwa. Chyba po raz pierwszy od ponad osiemdziesięciu lat. Dlaczego? Ja tego nie rozumiem. Ponieważ pracę zawodową zaczynałem trzydzieści kilka lat temu w Wydawnictwie Harcerskim (”Horyzontami” zostaliśmy później), tragedia ta (to wcale nie za mocne słowo) bardzo osobiście mnie dotknęła.
A zaczęło się pięknie. Połączono dwie przynoszące zysk instytucje: Komisję Dostaw Harcerskich i Harcerskie Biuro Wydawnicze “Horyzonty” (to ja, zanim zacząłem redagować “Czuwaj”, zakładałem HBW na początku lat dziewięćdziesiątych). Odłączono nową firmę od GK ZHP, co miało mnóstwo dobrych stron, i owa spółka “Cztery żywioły”, będąca własnością organizacji, zaczęła samodzielny byt. Miała ona znaczący dodatkowy bonus. Właśnie wprowadzono nowe mundury i logiczne było, iż instytucja zaopatrująca harcerstwo musiała zacząć przynosić duże zyski.
Wydawało się, że musiała, ale zamiast zysków (przypomnijmy - wcześniej HBW i KDH były dochodowe) pokazały się w nowej firmie straty. Jak nie ma być strat, jeżeli zamiast rozwijać działalność wydawniczą, zaczęto ją minimalizować, praktycznie wycofując się z produkcji książek o tematyce harcerskiej. Zwolniono więc (z oszczędności) świetną redaktorkę, zwolniono innych byłych pracowników HBW. W praktyce zlikwidowano pion wydawniczy składnicy harcerskiej.
Zawsze można zadać sobie pytanie, czemu to służy. Czy nam, Związkowi Harcerstwa Polskiego nie jest potrzebne własne wydawnictwo? Bzdura, takie stowarzyszenie jak nasze musi mieć własną komórkę wydawniczą. Więc co? Jacyś operatywni druhowie uknuli spisek i postanowili zacząć prywatnie zarabiać na Związku? Bo wszak produkcja dla ZHP jest opłacalna - można jednak, zamiast zyski generować w organizacji, wkładać je do prywatnej kieszeni. Ale czy takie rozumowanie ma sens?
Główna Kwatera jakby nie widzi problemu. A mnie nie jest obojętne, czy poradniki i podręczniki przeznaczone dla członków ZHP ukazywać się będą w prywatnej firmie, czy w wydawnictwie zlokalizowanym przy Konopnickiej 6. Takim już jestem fanem naszej organizacji.
Dziś można szybko wszystko, co zostało popsute, naprawić, ale jutro może być za późno i zupełnie niepotrzebnie poniesiemy wszyscy duże koszty.

Komentarze(4)