Adam Czetwertyński

Harcerstwo (174) Kuchnia (22) Kultura (259) Polityka (37) Pożegnania (23) Szkoła (74) Varia (103)

November, 2009 w archiwum

A w naszym hufcu

Dotarły do mnie słuchy, że czytelnicy mych felietonów niepokoją się, gdyż piszę coraz mniej. Pośrednio starałem się odpowiedzieć, dlaczego tak dzieje, w poprzednich dwóch wpisach. Planowałem opisać jeszcze tydzień szkolny i tydzień domowy. Ale chyba ostatnio mam za dużo zajęć, by zbierać okruchy do tych zapisków. Dlatego wracam dziś do normalnej, tradycyjnej formy.
A w naszym hufcu zmiany. Jedni powiedzą - kosmetyczne, inni - bardzo głębokie. Dziś mieliśmy zjazd, najpierw sprawozdawczy, później - nadzwyczajny, wyborczy. Musieliśmy wybrać nowego komendanta hufca i w efekcie nową komendę.
Dlaczego nasz komendant - Piotr zrezygnował z pełnienia swej funkcji? Popełnił zbyt wiele błędów? Nie miał już niezbędnego zapału do kontynuowania swej misji? Za często mówił w ostatnim czasie o konieczności wybrania nowego komendanta? Nie będę odpowiadał precyzyjnie na te pytania. Na każde z nich można powiedzieć “tak”, lecz do każdego można dodać “ale…”. W czasie zjazdu Piotr zachował się z klasą, nie musieliśmy bawić sie w konfrontacje, grzebać w jakichś brudach i niedopowiedzeniach. Był komendantem osiem lat. I okazało się, że właśnie po takim czasie nadeszła pora do powiedzenia “koniec”. Dziękuję, Piotrze. Sporo się nowego, gdy byliśmy razem w komendzie, od Ciebie nauczyłem. Ale ta Twoje ostatnie miesiące! To się nazywa utrata zaufania. Teraz przyszła pora, byś zaczął je odzyskiwać. Warto, nie tylko przecież dotyczy to mnie.
Zjazd był udany, ktoś był aktywny, ktoś zagubiony (oj, miłe druhny, głosujące wbrew jakiejkolwiek logice), ktoś zachował się jak słoń w składzie porcelany (oj, Druhno, która przyszłaś na zjazd z dwugodzinnym opóźnieniem i jak Filip z konopi wyrwałaś się, aby mnie strofować, kogo w którym momencie i jak należy żegnać) . Także ktoś był za cichy a ktoś zwracał bez przerwy na siebie uwagę - ot, gwiazdor z minionej epoki. Ela (jakby nie było - instruktorka w wieku seniorackim) bardzo mądrze powiedziała, iż w hufcu nie może mieć najwięcej do powiedzenia instruktor, którego można zobaczyć i posłuchać raz na dwa lata. Gdy to samo, tylko nieco wcześniej, starałem sie wytłumaczyć temu druhowi w cztery oczy, usłyszałem: - Bo wy mnie do współpracy nie zapraszacie. - Druhu, zacznij prowadzić szczep, przeprowadź w hufcu warsztaty instruktorskie, zaopiekuj się jakąś gromadą lub drużyną, weź udział w imprezie hufca, stań na punkcie kontrolnym rajdu, zrób coś sam z siebie - tak robią dziesiątki instruktorów w hufcu. Ba, pisz systematycznie do naszego “Na przekór…”, przekazuj hufcowi swe przemyślenia na co dzień. Nie, specjalista-gawędzierz, który będzie tylko jako gwiazdor doradzał, zachłystując się własnymi słowami, jest zbędny.
Mamy więc staronową komendę, dużo zapału i chęć tworzenia bardzo dobrego hufca. I mamy niezłą strategię. Do tego jeszcze potrzeba, by nasza nieco doroślejsza kadra przestała narzekać, marudzić i dla zasady krytykować. Ja wiem, że trudno nie porównywać dawnych i nowych lat. Sam to robię - czasami. Ale część z nas, tych najstarszych, jest naprawdę nieznośna. Czy tak musi być?
Bo w naszym hufcu jest dobrze. I będzie lepiej.