Adam Czetwertyński

Harcerstwo (174) Kuchnia (22) Kultura (261) Polityka (37) Pożegnania (24) Szkoła (74) Varia (103)

October, 2012 w archiwum

Grać Gombrowicza

Bardzo trudne zadanie - reżyserować Gombrowicza. Pokazać go jeszcze raz, nowatorsko, odkrywczo, intrygująco. Bardzo trudno pokazać “Operetkę”, aby zadowoliła wszystkich - normalną publiczność, dla których Gombrowiczowska forma jest czymś obcym i niezrozumiałym. Zadowolić tak zwaną szeroką publiczność i zadowolić recenzentów. Na dodatek zadowolić mnie.
Przez kilka dni zbierałem się do napisania kilku zdań o nowej inscenizacji “Operetki” w Teatrze Dramatycznym. To, co powiedziałem W. bezpośrednio po premierze było tak banalne, że pisanie tego nie wydawało mi się właściwe.
Przeczytałem jednak recenzję, jaka znalazła się w “Gazecie Wyborczej” i opina pana recenzenta wywołała mój stanowczy protest. Więc piszę.

“Metro” w Warszawie
I nie jest to protest przeciwko bardzo negatywnej recenzji, bo jak dyskutować z gościem, który nie rozumie, dlaczego w spektaklu przeniesionym z Teatru na Woli nie grają aktorzy Dramatycznego? Protestuję przeciwko deprecjonowaniu kultowego dla kolejnych pokoleń warszawiaków “Metra”. “Metra” granego w Warszawie od ponad dwudziestu lat. Bywam na tym spektaklu co jakiś czas. Nie dlatego, ze jestem zafascynowany wątlutką akcją i świetnymi piosenkami. Po prostu niegdyś było to jedyne przedstawienie, na które można było zaprosić młodzież spoza Polski. A dziś chcą na “Metro” chodzić nasi licealiści. Więc ja chodzę z nimi. Nie, pan recenzent nie wie, że spektakl jest nadal grany i na sali zawsze są komplety. Kultowe nadal przedstawienie. Dziś i teraz. Więc o czym z panem recenzentem rozmawiać?

Albertynka w lodówce
A w Dramatycznym nagą, walczącą o swoją nagość Albertynkę reżyser schował w lodówce. Może to dobrze, że nie kazał jej wędrować po operetkowych, pałacowych schodach. Może dobrze, że cud dziewczynka - fakt, naga, bo niby jaka miałaby być - jest skromna, chowająca swe wdzięki. A wcześniej z ogromnym trudem, długo próbuje zrzucić z siebie szaty. Nagość, ale wstydliwa - dobry pomysł.
“Operetka”w Dramatycznym to prosta Gombrowiczowska zabawa z formą. I wtedy, gdy cały świat stał się współcześnie obfotografowywany przez wszechobecnych paparazzich, i wtedy, gdy mowa jest o nagości Albertynki, także gdy baron i hrabia prowadzą statystykę swych kochanek i wtedy, gdy walczą ich psy - równo, symetrycznie, zapamiętale.
Przy okazji - sceny z psami są na pewno najlepszą częścią widowiska. Wyreżyserowane i zagrane perfekcyjnie. Perfekcyjny jest też śpiew aktorów. Gdyby nie jedna wpadka w obsadzie, mógłbym napisać: perfekcyjny śpiew wszystkich aktorów.
A sam dramat? Zrobiony uczciwie, normalnie, “po bożemu”, bez nadzwyczajnych udziwnień, czytelny. Tak, taki dramat pokazany na przyzwoitą czwórkę. To naprawdę dobry debiut nowego dyrektora Teatru Dramatycznego. Naprawdę dobry.