Adam Czetwertyński » 2014 » July

Adam Czetwertyński

Harcerstwo (174) Kuchnia (22) Kultura (259) Polityka (37) Pożegnania (24) Szkoła (74) Varia (103)

July, 2014 w archiwum

Nabór

Przeczytałem (uwaznie) broszurę napisaną przez grupę zacnych instruktorów harcerskich. Dotyczy ona jednego z kluczowych problemów organizacji - naboru do gromad i drużyn. Bo przecież jezeli do naszych jednostek nie przyjdą nowi członkowie, drużyny przestaną za rok czy dwa istnieć. Oczywiście mamy takie przypadki, że gromada zuchowa “starzeje się” i po kilku latach staje się drużyną harcerską a nawet wędrowniczą. Ale i tak w takim przypadku konieczne jest przeprowadzenie naboru do tej młodszej grupy - przecież maluchy też chcą należeć do harcerstwa.
Przeczytałem więc ową broszurę i zdumiałem się wielce. Otóż jej autorzy proponują naszym drużynowym różne sposoby nakłaniania cywili do przyjścia na pierwszą zbiórkę a później przeprowadzenia tej zbiórki jak najatrakcyjniej. Musi być więc nowocześnie, aktywnie, ciekawie. Musi być tak, by kandydat na zucha lub harcerza chciał przyjść na kolejną zbiórkę. I to wcale nie dziwi.
Ale chciałbym autorom broszury zadać pytanie: - Czy w Związku Harcerstwa Polskiego wszystkich jego członków obowiązuje przestrzeganie Prawa Harcerskiego? (Pomińmy tu zuchy). Czy można nakłaniać młodych ludzi do wstąpieńia do organizacji ani słowa o przestrzeganiu Prawa im nie mówiąc? Będą fajne zbiórki, będzie obrzędowość, będą wyjazdy, gry, zabawy, ćwiczenia. Będzie wszechstronny rozwój. I to znakomicie. Ale dlaczego “na wejściu” nie pokazać, że bycie harcerzem to pewien trud, wysiłek stawania się coraz lepszym. Do tej pory większości tych, którzy wstępują do harcerstwa, normy postępowania zostały formalnie spisane w Dziesięciu Przykazaniach. A tu nowe trudne wymagania. Próba harcerza i dość szybkie (oczywiście w dobrej drużynie) złożenie Przyrzeczenia.
Dlaczego nie chcemy nowym członkom ZHP powiedzieć: - Przed tobą wiele wyzwań. Trudnych. Także przestrzeganie harcerskiego Prawa.
Ostatnio martwi mnie promowanie zabawowości naszej organizacji. Ot, prowadzenie na zbiórkach zajęć o charakterze świetlicowym. Prowadzenie obozu harcerskiego na kształt zwykłej kolonii. Dlatego namawiałbym wszystkich, którzy organizują nabór, by nie uciekali od pokazywania przyszłym harcerzom tego, co jest zestawem naszych norm - Prawa Harcerskiego.

Felix

Żył ponad 21 lat. Mówicie, że krótko? Nie, koty tej rasy żyją najwyżej lat 15. I wtedy kończą życie ze starości. Nasz Felek jeszcze rok temu był zupełnie zdrowym starym kotem, chyba najstarszym orientem w kraju.
Na poczatku swego długiego życia wystawialiśmy go na wystawach. Może nie był kotem doskonałym, ale w swej klasie odnosił sukcesy. Zdobywał puchary i kotyliony… Nie znosił jednak tego. Bo kto lubi być wystawiany w klatce? Denerwował się, miauczał. Nie dla niego było wystawowe życie. Zrezygnowaliśmy więc z pokazywania naszego zwierzątka, oglądania go i obmacywania przez sędziów. A oglądać było warto, bo miał piękne klasyczne rude umaszczenie.
Gdy był dorastającym młodzieńcem do domu zaprosilismy Modrą. Jeden kot w domu bardzo się nudzi. We dwójkę oba zwierzaki są znacznie szczęśliwsze. Miały tę samą matkę… Modra (tak się nazywała, bo miała tzw. niebieskie umaszczenie) nie była tak doskonała. Bardzo wcześnie zaczęła siwieć. A pojedyncze białe włosy między niebieskimi eliminują kota z konkursu.
Żyły więc sobie dwa koty szczęśliwie. Co prawda Modra miała różne przygody zagrażające jej życiu, ale przeżyła około osiemnastu lat. Też długo.
Nasz rudzielec na starość - przez lata samodzielny i niezależny - stał się kotem kanapowym. Ostatnio domagał się przytulania, głaskania, zainteresowania. Cóż - nie za bardzo dobrze widział, prawie całkiem ogłuchł, nic mu nie smakowało… Staruszek sklerotyk. Bardzo miły.
Dobrze, że po śmierci Modrej pojawili się w domu dwaj nłodzieńcy tej samej rasy. Zaczepiali Felka, lizali, podgryzali i potrafili godzinami spać razem - w trójkę jeden na drugim. Ci faceci mają dziś prawie dwa lata i są (co oczywisyte) orientami. Jeden biały, drugi brązowy. Bracia. Są śliczni, ale na ich szczęście nie są kotami wystawowymi. Nie będą oglądani przez tłumy. Pewnie to dobrze, bo ich życie będzie bezstresowe. I miejmy nadzieję, że tak długie, jak Felka.