Adam Czetwertyński

Harcerstwo (174) Kuchnia (22) Kultura (261) Polityka (37) Pożegnania (24) Szkoła (74) Varia (103)

February, 2015 w archiwum

Wojtka lat siedemdziesiąt

Nie, nie jesteśmy zaprzyjaźnieni. Choć spotkaliśmy się kilka razy i nasze życiorysy mają ze sobą wiele wspólnego. Nie tylko dlatego, że naszym matkom udało się wyjść z życiem z warszawskiego powstania, nie tylko dlatego, że w przeszłości naszych bliskich pojawia się tragiczne słowo Katyń. Nie tylko dlatego, że obaj jesteśmy belframi a nasze żony są instruktorkami harcerskimi. Przede wszystkim dlatego, że harcerstwo nas ukształtowało i wcale się tego nie wstydzimy.
Dawno, dawno temu, na początku roku 1965 dwudziestoletni Wojtek Dąbrowski napisał tak: “Wszystko, co osiągnąłem, zawdzięczam harcerstwu. Zdobyłem określoną pozycję społeczną i odnalazłem swoje miejsce w świecie. Znalazłem coś, co stało się pasją mojego życia. Czuję, że spełniam ważne społeczne zadanie, że robię tak, jak tylko najlepiej potrafię. Taka świadomość jest źródłem wielkiej satysfakcji i zadowolenia z pracy”. Nic dodać, nic ująć. Bo od tamtych zamierzchłych czasów nic się nie zmieniło.
Nie jesteśmy zaprzyjaźnieni, choć jesteśmy sobie tak bliscy. Dziś po raz pierwszy byłem na wystepie Wojtka. Takim uroczystym, bo Wojtek skończył właśnie siedemdziesiąt lat i postanowił udowodnić, że jest młody. Ale równoczesnie, że wiele w życiu przeżył i że wiele w życiu dokonał. Przez dwie godziny bawił więc nas opowieściami z własnego życia oraz przez siebie napisanymi piosenkami i wierszami. Bo Wojtek - nauczyciel matematyki - jest przawdziwym człowiekiem renesansu, jest humanistą. Między innymi ma umiejętność rymowania na każdy temat. Potrafi też śpiewać. I to jak! Organizuje, redaguje, promuje, wspomina… Duża rzecz.
I jest jeszcze coś, co w czasie dzisiejszego wieczoru udowodnił - potrafi utrzymywać kontakt z widownią. A nie jest to proste dla amatora. Lecz czy Wojtka można jeszcze nazwać amatorem? Przecież tyle razy występował publicznie, że pewnie tego nie da się zliczyć.
Kupiłem książkę “Szast, prast i siedemdziesiątka”. A w niej jego teksty i teksty o nim. Pierwszy napisał, gdy miał pięć lat. A więc sześćdziesiąt pięć lat twórczości literackiej. Niezły wynik. Zaśpiewaliśmy Wojtkowi “sto lat”. A on zaprosił nas na swój benefis w roku 2045. Jeżeli to będzie możliwe, na pewno przyjdziemy.

Polska Ludowa

Na fb dyskusja. Na moim profilu. Ba, nie dyskusja to, lecz awantura. Na jaki temat ta kłótna? Na temat Polski. Tej przez kilkadziesiąt lat nazywającej się Polską Rzeczpospolitą Ludową.
Zaczęło się niewinnie. W naszym instruktorskim harcerskim miesięczniku “Czuwaj” nr 12/2014 w felietonie o nieistniejącym dziś stopniu harcmistrza PL (czyli Polski Ludowej) napisałem niewinne, wydawałoby się, zdania: “Przyznawano go (ów stopień hm. PL) raz w roku 22 lipca - w tamtych czasach dniu naszego święta narodowego. Starsi pamiętają, młodsi niech sobie poczytają, dlaczego właśnie ten dzień wybrano na najważniejszy w państwie z całego roku kalendarzowego”.
Od lat uważam, iż naszą młodzież, niegdyś faszerowaną fałszywymi interpretacjami przeszłości Polski, powiększanymi o białe plamy dotyczące czy to zajęcia części Polski przez ZSRR 17 września 39 r., czy to zbrodni katyńskiej, dziś pozbawiono podstawowej wiedzy o historii współczesnej. Albo i tym razem potraktowano wiedzę o tych latach wybiórczo. Niezłym przykładem jest ów 22 lipca (dla mnie nieustannie kojarzącej się z uzupełnieniem “dawniej E. Wedel”). Przecież czym był PKWN, nasi 25-latkowie nie mają zielonego pojęcia. Tu mógłbym dawać przykłady, dlaczego ta wiedza jest niezbędna. Ale chyba nikogo przekonywać nie muszę.
Twierdzę (też od lat), że każdy, gdy już ma odpowiednią wiedzę, musi próbować dokonywać ocen, interpretacji, musi samodzielnie wyciągać wnioski. W takim duchu (chyba jest to czytelne) napisałem te dwa zdania w “Czuwaj”. I takie moje stanowisko zostało zaatakowane przez T.
T. uważa, że konieczne jest w takim felietonie jak mój dokonywanie jednoznacznych ocen, a więc powinno paść słowo zniewolenie (Polaków) lub haniebne decyzje. Uwaga - interpretuję poglądy, które każdy na fb przeczytać może. A więc T. chciałby, abym nie tylko zachęcał do zdobywania wiedzy o tamtych czasach, ale także tamte czasy oceniał. Ba, ale wcale nie uważam, by to było niezbędne w krótkim materiale na inny temat.
Za to na fb się zaczęło. Bo ocena historii Polski zwanej Ludową jest niejednoznaczna. Bo można pokazywać ją w kolorowych, radosnych barwach lub jako kraj zarządzany przez wrogie nam złe siły. Od skrajnej negacji do akceptacji.
Awantura się już wyciszyła, jednak ja wyciągnąłem jeden wniosek. Mam rację. Trzeba o niedawnych czasach wiele się nauczyć a potem te czasy oceniać. Każdy po swojemu, bo jednej obowiązującej oceny (na szczęście) nie ma.
PS Dopisuję to zdanie 16 lutego. Ostra dyskusja trwa, wyciszenie było krótkie.