Adam Czetwertyński

Harcerstwo (177) Kuchnia (22) Kultura (262) Polityka (37) Pożegnania (25) Szkoła (74) Varia (104)

October, 2016 w archiwum

Co może reżyser

W teatrze “Syrena” nowa inscenizacji “Iwony…”. W Narodowym grają już “Iwonę…” od jakiegoś czasu. Tamta inscenizowana po bożemu, tak normalnie. Z brzydką Iwoną, prawdziwym (choć łysym) księciem. Królową, która chce być gibka. Wyobrażam sobie, że gdyby Gombrowicz mógł to przedstawienie oglądać, nie miałby specjalnych zastrzeżeń. Co prawda Iwona sypia na krześle, więc książę biega wokół niej z nożem i nie wie, jak jej podciąć gardło, ale Iwona śpi przy tym głęboko. Jak to Iwona. I siada, zgodnie z zamiarami autora, naprzeciw Króla, by połknąć nieszczęsne karaski.
A w “Syrenie” wszystko się pomieszało. Czy reżyser nie zrozumiał Gombrowicza, czy też ja tegoż Gombrowicza nie rozumiem? Bo Gombrowiczowski świat się wali. Rozbija, rozpada. Zabawa literacka, zabawa w konwencje, nasze ludzkie marzenia i obawy stają się całkiem widzowi obce. Autor pisze utwór groteskowy. Taki jest Król, taka Królowa i cały dwór. Gęba przypisana wszystkim bohaterom, w tym Iwonie. A tu co? Iwona swoim niewinnym spojrzeniem uwodzi księcia. Śliczna dziewczyna (czasami grana przez chłopaka - dlaczego?) z dwóch mężczyzn wybiera tego bogatego. Czy to nie za bardzo prymitywne? I wbrew autorowi? Tłumaczenia owego odrzuconego chłopaka zupełnie nas nie przekonują. Oni się nie kochają i dlatego do siebie pasują? Jak on mówi? “Kochamy się, bo ona tak samo mi się nie podoba jak ja jej, i nie ma nierówności”. U Gombrowicza to się tłumaczy - w “Syrenie” nie. A może Iwona zostaje z księciem, bo ten jest silniejszy fizycznie? Dwaj panowie miętoszą się na scenie - Książę zwycięża. W efekcie Książę uprawia symboliczną miłość z Iwoną. To bardzo piękna pantomima. Ale jaki ma związek z wymową utworu? Ba, jest wyraźnie antygombrowiczowska. Naprawdę reżyser może tak odwrócić postawę bohaterów?
I czy może, czy mu wolno wyciąć informację, że wraz ze swym Szambelanem utopił przed laty swą kochankę? Bo owo morderstwo jakoś słabo zostaje zaprezentowane. Szambelan swą wypowiedzią zagłusza Króla. A przecież z tego powodu, z powodu tamtego wydarzenia Iwona ginie. I dlaczego Iwona nie wypowiada kluczowych dla dramatu słów o jej życiu, które toczy się “w kółko”? To przecież owa gęba, wyrzucona z inscenizacji. Takich uwag można mieć więcej. Łącznie ostatnią sceną - śmierci Iwony (czy też Iwona) i niemożności uklęknięcia. No bo po co ta forma (tak ważna dla autora) ma być w zakończeniu dramatu wyeksponowana? Słowem - klęska.
PS A coś na plus? Daniel Olbrychski gra niespodziewanie dobrze. W teatrze mają kilka ładnych, długonogich aktorek. Miłe. I sam początek inscenizacji. Byli widzowie, którzy dali się wkręcić. Potraktowali aktorów jako widzów. Tak, początek zapowiadał, że to będzie dobry teatr. Nie był.
PS Na początku listopada obejrzałem jeszcze jedną inscenizację”Iwony…”. Aktorzy z Argentyny jeszcze inaczej zaprezentowali dramat Gombrowicza. Interesująco. Akcja toczy się wokół milczenia Iwony (granej przez ładną dziewczynę). Problemy Króla i Królowej nie są tak istotne. Za to ważna staje się Iza, kolejna narzeczona Księcia. Można i tak. Ale dlaczego Iwona zostaje przez Księcia po prostu zamordowana? Aby jej oszczędzić umierania po zjedzeniu karasków? Nie wiem.