Adam Czetwertyński

Harcerstwo (177) Kuchnia (22) Kultura (262) Polityka (37) Pożegnania (25) Szkoła (74) Varia (104)

November, 2018 w archiwum

Ważne rocznice

Sto lat temu miały miejsce dwa bardzo ważne wydarzenia. Jeden z nich dotyczył wszystkich nas, którzy mieszkali na polskich ziemiach – po 123 latach odrodziła się wolna Ojczyzna - Polska, którą nazywamy także II Rzeczpospolitą. Drugie wydarzenie dotyczyło tylko części polskiego społeczeństwa, szczególnie młodszej jego części – organizacje skautowe/harcerskie, które powstały na terenach wszystkich trzech zaborów, postanowiły się połączyć w jeden Związek Harcerstwa Polskiego.
I od tego czasu losy Polski i naszej organizacji są ze sobą ściśle powiązane. Harcerki i harcerze są wszędzie tam, gdzie Polska tego potrzebuje. Biorą udział w walce z bolszewikami w roku 1920, wychowują pokolenia młodzieży w dwudziestoleciu międzywojennym, i to jak wychowują! Walczą z hitlerowcami, odbudowują Polskę po tragedii II wojny światowej, cierpią z całym społeczeństwem w okresie stalinizmu, są sojusznikiem szkoły w Polsce Ludowej i współcześnie zanim jeszcze Polska weszła do Unii Europejskiej - weszli do wielkiej rodziny skautowej.
My, harcerki i harcerze odzwierciedlamy wszystko to, co dobrego i co złego działo się w naszym społeczeństwie i z naszym społeczeństwem.
A historia jest nauczycielką życia. Dlatego tak często i tak dużo mówię i piszę o tym, że trzeba znać historię Polski i historię ZHP. Dużo wiedzieć o tych, którzy Polskę budowali i którzy za Polskę oddawali życie. Wzorować się na nich, być takimi, jak oni. Bo jak inaczej być harcerzem?
Dla naszych poprzedników ważne były słowa: patriotyzm, służba, braterstwo. I cechy te są nadal dla nas ważne. Pamiętajmy o tym, gdy mówimy o ostatnich stu latach Rzeczpospolitej Polskiej i Związku Harcerstwa Polskiego. Bo przed nami kolejne lata. I oby były to lata sukcesów – naszej Ojczyzny i naszego ZHP.

O druhu Stefanie

Zmarł druh Stefan. I tego faktu nic nie zmieni. Żegnamy go bardzo uroczyście. Otrzymuję sygnały z całej Polski, że był on instruktorem cenionym, znanym i zasmucił dziesiątki instruktorów. Druh Stefan był człowiekiem solidnym, rzeczowym, niezwykle konkretnym. Ale czy zawsze?
Ach, te dziewczyny
Te dziewczyny, nasze młode instruktorki (no, nie wszystkie) wpatrywały się w druha Stefana jak w bóstwo. Zawsze mnie to dziwiło, co one w nim widzą. Taki ostry nieduży facet. Fakt, w tamtych latach bardzo przystojny. Ale te cielęce oczy wpatrzone w stronę gabinetu w Aninie to coś przedziwnego. O ile byłyby krótsze mityczne już dziś kolejki we wtorki i piątki do druha komendanta, o ile by były krótsze, gdyby nie druhny, które miały tak wiele spraw do załatwienia z komendantem.
Ach, te kolejki
Tak, kolejek nie dało się uniknąć. Przecież komendant kierował hufcem, całym hufcem, który w pewnym momencie liczył 10 tysięcy członków. Myśmy mu tylko pomagali. Ale każdą decyzję, niezależnie od tego, czy dotyczyła całego hufca, czy problemów kadry w szczepie, podejmował osobiście. Wiedział wszystko i pamiętał wszystko. Jak on to robił? Bo przecież nie miał komputera, gdzie mógłby zapisywać różnorodne dane. Nie da się ukryć, że do końca życia zachował znakomitą pamięć. Taki był pięćdziesiąt lat temu, taki był w ostatnich miesiącach.
Ach, te uczucia
Ale czasami druh Stefan mnie zadziwiał. W latach młodości wracałem z druhem komendantem do Warszawy jednym z jego pierwszych samochodów (wcześniej jeździł na motocyklu). Wracała ze mną też pewna druhna. Siedziała ona na przednim siedzeniu. I cóż ja widzę? Ręka druha komendanta spoczywa na kolanie druhny. Nie powiem, byłem zazdrosny, ta druhna podobała się nie tylko komendantowi, ale i mnie. Uczucie komendanta było chyba jednak dość platoniczne, wszak bacznie patrzyła na swojego męża druhna Cytryna.
Ach, te zdjęcia
Naszemu komendantowi często robiono zdjęcia. I (to już był wiek XXI) w jednym z popularnych tygodników ukazała się opowieść o gwałcicielu małoletnich dziewczynek. Opowieść ta była ilustrowana zdjęciem… druha Stefana. Fakt, z zasłoniętymi oczami. Ale w mundurze instruktorskim, z krajką - druh Stefan był rozpoznawalny. Poszliśmy we dwóch do redakcji, porozmawialiśmy. Jaką sumę odszkodowania otrzymał druh Stefan za swe zdjęcie - nie wiem. Ale był usatysfakcjonowany.
Ach, te pieniądze
Drugi raz zasłużyłem się druhowi Stefanowi, gdy jako radny Warszawy wystąpiłem o przyznanie mu nagrody miasta stołecznego Warszawy. Uważałem, że komu jak komu, ale jemu taka nagroda się należy. Rada Warszawy głosowała “za” i druh Stefan poza dyplomem otrzymał jeszcze 10 tysięcy gotówki. To była taka moja mała satysfakcja - w ten sposób ja uhonorowałem naszego komendanta.
Ach, te wspomnienia
Nie będzie tu opowieści o sprawach przykrych, których nie da się zapomnieć. Niech sobie przysychają, o niektórych kiedyś pisałem. Ale wracać będę do nich jak najrzadziej. Było, minęło.