Adam Czetwertyński

Harcerstwo (208) Kuchnia (25) Kultura (282) Polityka (38) Pożegnania (40) Szkoła (74) Varia (112)

May, 2021 w archiwum

Kim jesteście?

Ten spektakl miał być wystawiony ponad rok temu. Miałem bilety. I przyszła pandemia. Odwołano, jak wszystkie inne przedstawienia. A tu teatr się odzywa: - Może chciałby Pan zobaczyć nasze widowisko? - Chciałem. Bilety droższe, ale nic to.
Jakaż to przyjemność znaleźć się znów w sali teatralnej. Nic to, że maseczki, nic, że każą podpisywać oświadczenia, nic, że tylko 50% miejsc zajętych. Jestem. Nadrabiam stracony rok…
“Kim jesteście?” nie jest normalną sztuką teatralną. Jak piszą organizatorzy, opracowano przedstawienie na podstawie “Ordo Virtutum”. To średniowieczny moralitet Hildegardy z Bingen przywołujący temat odwiecznej walki dobra ze złem. Człowiek, narażony na pokusy świata, poddany zostaje próbom sił. Dzieło, o charakterze psychomachii, napisane w 1151 roku, zachwyca warstwą muzyczną, poetyckim językiem metafory i symboliki. Powraca w nim refleksja nad harmonią świata, jej naruszeniem i odzyskaniem, a także nad miejscem człowieka w kosmosie.
Tyle twórcy widowiska. To prawda - średniowieczny tekst recytowany i śpiewany (muzyka też jest opracowana na podstawie zachowanego materiału z XII wieku) przemawia do nas. Walka dobra ze złem, zachowanie cnót z tamtych lat do nas przemawia. A jeżeli do tego doda się głos Anny Marii Jopek i drugi - jednej z najlepszych polskich recytatorek - Ireny Jun - widowisko (znakomite pod względem choreograficznym) nabiera dodatkowego blasku. Pięknie wyreżyserował całość dyrektor teatru Jarosław Kilian.
Szkoda, że ten krótki spektakl dla dorosłych (ta łacina, której nikt już nie rozumie) nie wejdzie na stałe do repertuaru teatru, który mógłby w swe progi zapraszać starszą publiczność. Bo to warszawski Teatr Lalka, znany tym, którzy prowadzą swe dzieci lub wnuki na pierwsze przedstawienia. A przecież dorosłym być może tam też się od życia coś należy.
PS Czytam, że odpowiedzialnym za muzykę w tym teatrze dla dzieci jest Grzegorz Turnau. Czy nie warto, aby wykorzystał swoje możliwości jako organizator przedstawień dla dorosłych?

Geruś

Geruś był dobrym człowiekiem, naprawdę dobrym. Miał jakiś opiekuńczy instynkt, bardzo chciał, aby wszystkim wokół niego było miło. Rzadko spotyka się takich ludzi… Mieszkał w budynku przy Konopnickiej stary dozorca, o którym nikt nie pamiętał. Nikt z wyjątkiem Gerusia, który będąc już na emeryturze za każdym razem, gdy bywał w Warszawie (a Geruś był Ślązakiem i po śląsku mówić umiał), nie zapominał, aby tego pana (nie pamiętam jego imienia) odwiedzić. Taki był.
Pracował w harcerstwie “od zawsze”, do Głównej Kwatery przyszedł w 1982 roku. Znał więc wszystkich, którzy kierowali naszą organizacją w minionej epoce i w nowych czasach. Będąc sekretarzem Rady Naczelnej opiekował się naszymi przewodniczącymi. Mężczyznom to może nie było tak potrzebne, ale obserwowałem, jak zajmował się druhną Marylą Hrabowską. Już nie najsprawniej się poruszała, już wiek nieco jej dokuczał, a Geruś zawsze w odpowiednim momencie podał jej i symboliczne i dosłowne ramię.
Pracował długo w harcerstwie i o tej swojej miłości życia mógł mówić i mógł ją wspominać. Pamiętał tak wiele. Nazwiska komendantów chorągwi (a mieliśmy ich przecież 49), władz naczelnych, pracowników etatowych i wolontariuszy. Prawdziwa skarbnica wiedzy. Dlatego można było zawsze zapytać: - A kto wtedy kierował? A kto przewodniczył? A jaki miał charakter? - Geruś to wiedział. I jeżeli wiedział coś niekorzystnego, nigdy nie rozwijał tematu, bo autentycznie za brata uważał każdego innego harcerza. Dlatego dobrze przez kilka lat współpracowało mi się z nim w kapitule Krzyża za Zasługi dla ZHP.
Pełnił różne funkcje społeczne. A to opiekując się grobami żołnierzy batalionu “Zośka”, a to w kapitule Orderu Uśmiechu. Skromnie, cicho i zawsze z uśmiechem.
Miał swoje tajemnice, nie wyjawiał ich. Pod koniec życia było mu z nimi ciężko. Ot, każdy dźwiga swój własny krzyż, Geruś na pewno też.
Ale zapamiętam go jako tego, który czynił dobro. I do ludzi się uśmiechał. Dobry człowiek - Geruś.