Adam Czetwertyński

Harcerstwo (208) Kuchnia (25) Kultura (282) Polityka (38) Pożegnania (40) Szkoła (74) Varia (112)

September, 2021 w archiwum

O tym samym nie tak samo

Kłopoty, jakie przeżywały w ostatnim czasie (i przezywają nadal) nasze władze naczelne, nie wynikają jedynie z błędów, jakie popełnili (i popełniają) instruktorzy kierujący organizacją. Wydaje się, że są one efektem naszego stosunku do różnych wydarzeń i sytuacji, jakie w ZHP miały i mają miejsce. Nie będę tu pisał, czy dobrze, czy źle się stało, iż mamy na kilka miesięcy przed zjazdem związku nową Główną Kwaterę, której członkowie (z wyjątkiem Naczelnika) nie posmakowali wcześniej ciężaru odpowiedzialności za współkierowanie dużą organizacją, jaką jest ZHP, nie mają doświadczenia i muszą się w tempie przyspieszonym uczyć, uczyć, uczyć…
Zajmę się stylem pracy, jaki zauważyć można w działalności instruktorów nie tylko harcerskiej centrali, ale i w chorągwiach i hufcach. Stylem, który nas dzieli. A granica między naszymi postawami i ocenami jest czasem niezauważalna. Dlatego, nie dziwcie się, wyostrzę nieco opinie, z jakimi się spotkałem.
Popatrzmy na przykład na nasz stosunek do organizacji Jamboree 2027 – wielkiego sukcesu, realizacji marzeń instruktorskich pokoleń.
Instruktor A: - Stoi przed nami ogromne, niewyobrażalne zadanie. Musimy na jego realizację zdobyć środki, jakich nie mamy. Oby nasza organizacja nie przewróciła się realizując to zadanie, bo przecież do organizacji Jamboree potrzebujemy setek wolontariuszy. Czy zostaną nimi dzisiejsi drużynowi? Jeżeli oni, to kto prowadzić będzie drużyny? Zastanówmy się i przystąpmy do działania. Choć zjazd tak blisko, to będzie ważne zadanie dla nowej Głównej Kwatery.
Instruktor B: - Stoi przed nami ogromne, ambitne zadanie. Już za dwa tygodnie opublikujemy propozycje programowe dla naszych zuchów, przecież to one będą uczestnikami Jamboree. I koniecznie musi ruszyć sztab organizacyjny. Wykorzystamy doświadczenia tych instruktorów, którzy włączyli się do przeprowadzenia zlotu w 2018 r. i przygotowania Europejskiego Jamboree. Przedstawimy nasze propozycje Głównej Kwaterze…
Tak, to fikcja literacka. Ale w każdej fikcji jest odrobina prawdy. Więc teraz mój literacki stosunek w sprawie Systemu Instrumentów Metodycznych.
Instruktor A: - Druhny i Druhowie, nasze władze naczelne przyjęły zmiany w SIM. To bardzo dobre zmiany. Na przykład powinno wreszcie ruszyć w organizacji zdobywanie sprawności. Są tam jednak nowości, takie jak wyzwania, które, jak wiecie, budziły różne kontrowersje. Na szczęście nie muszą one być realizowane. Na razie spokojnie podchodźcie do tych nowinek, analizujcie je, sprawdzajcie, pewnie za rok będziecie wiedzieli, jak stopnie w drużynach zdobywać zgodnie z zaproponowanymi wymaganiami.
Instruktor B: - Druhny i Druhowie, nasze władze naczelne przyjęły zmiany w SIM. To bardzo dobre zmiany. Jest tam na przykład nowość – wyzwania, bo to, że zadania zespołowe nazywać się będą jednolicie tropami to banał. Nowy SIM to system wspaniały i ujednolicający pracę gromad i drużyn. A więc do pracy! Gdy popatrzycie do internetu, znajdziecie tam szereg materiałów, także wzorów książeczek/broszurek, które można wydrukować i przekazać naszym zuchom i harcerzom. Niech zaczną natychmiast według nowego SIM zdobywać gwiazdki, stopnie i oczywiście sprawności!
Cóż, do każdego tematu można podejść tak samo, a jednak trochę inaczej. Jeżeli chodzi o mnie, to chciałbym w naszym działaniu zobaczyć nieco szaleństwa i twórczego entuzjazmu. Chyba go nam jednak dziś, w czasie pandemii, która się wszak nie zakończyła, brakuje.

Oj, niedobrze się dzieje

Zmartwiłem się. Nie po raz pierwszy. Źle się dzieje we władzach naszej organizacji. I trudno jest zrozumieć, dlaczego w takiej formie toczy się walka na szczytach. Patrzę na to ze zdumieniem. Bo nie jest to sytuacja, kiedy w latach słusznie minionej epoki wewnątrz naszej organizacji mieliśmy opozycję. Opozycję mającą swój program, prezentującą konkretne idee, doskonale wiedząca, jakiego harcerstwa chce dla swoich wychowanków. Ta opozycja w sprzyjającej sytuacji przekształciła się w dwie organizacje: ZHR i ZHP-1918, które to organizacje połączyły się i dziś działają jako ZHR. Mogę się nie zgadzać z koncepcją powołania tej organizacji, ale rozumiem, dlaczego jej instruktorzy odeszli z ZHP.
Dzisiejszej sytuacji nie da się wyjaśnić prosto, jasno i zrozumiale. Mamy dwa plemiona - oba chcą, abyśmy byli prawdziwym lepszym harcerstwem. Jest pewne niewielkie pęknięcie, widoczne na pierwszy rzut oka. Jedno z nich jest bardziej skautowe, drugie swą nowoczesność widzą bardziej tradycyjnie. Widać to po stosunku do decyzji w sprawie decyzji organizacji skautowych zrzeszonych w WOSM. Plemię pierwsze jest zachwycone, ileż możliwości wychowawczych się otwiera! Drugie plemię z dystansem podchodzi do organizowania Jamboree. Ileż to trudu, ileż zadań. Czy damy radę?
Albo stosunek do nowego Systemu Instrumentów Metodycznych. Plemię pierwsze mówi: - To wspaniale, zabieramy się od września do realizowania nowych stopni i sprawności. Sprawdzimy, czy sensownym instrumentem metodycznym są tropy. - Drugie plemię mówi: - Spokojnie, musimy przeszkolić chorągwie, hufce a później drużynowych. Muszą przecież zrozumieć, że niektóre instrumenty są obowiązkowe a niektórymi to możecie ale nie musicie się zajmować.
Ostatnio to plemię zauważyło, że można temu pierwszemu zaszkodzić, przekazując jakiś bezsensowny wniosek do prokuratury. Bo przy okazji można zawiesić kilku instruktorów (tych bardzo ważnych) plemienia pierwszego. W ten sposób ci zawieszeni nie będą mogli zostać delegatami na zjazd ZHP. Fajne? Prawda? I dzieje się to wszystko zgodnie z prawem. Ciekawe, że nie zajmuje się tymi nonsensownymi zarzutami Sąd Harcerski. Pewnie członkowie sądu zostali uznani przez plemię drugie za członków plemienia pierwszego.
I wszyscy bawią się pod hasłem: Róbmy lepsze harcerstwo