Adam Czetwertyński

Harcerstwo (108) Kultura (168) Polityka (30) Szkoła (45) Varia (59)

Olszynkowe refleksje

Nie, nieprawdą jest plotka, jakobym uczestniczył tydzień temu w Rajdzie Olszynka Grochowska po raz 52. I to nie tylko dlatego, ze rajd odbył się po raz pięćdziesiąty pierwszy. Także dlatego, że kiedyś, na początku mojego harcowania, nie był to nasz rajd - Hufca Saska Kępa, to rajd Hufca Grochów, którego pracą nie byliśmy zainteresowani. W historii naszego hufca - Pragi Południe - utrwalony jest mit, że połączenie niewielkich hufców (Falenicy, Wawra, Rembertowa i “naszych” dwóch) było korzystne dla harcerstwa w Warszawie (tak jak innych hufców “dzielnicowych”) . Na pewno? A gdyby nasze hufce liczyły po tysiąc-dwa tysiące zuchów i harcerzy czy nie pracowałoby nam się lepiej? Czy naszą małą ojczyzną nie była Saska Kępa lub Falenica a była jakaś ogromna niedefiniowalna Praga Południe? Po latach ową wielką Pragę Południe podzielono na trzy dzielnice. To daje do myślenia.
A jak to było z moimi Olszynkami? Byłem drużynowym zuchów, na Olszynkę chodziłem najpierw z harcerzami naszego środowiska, niewiele lat później (to połowa lat sześćdziesiątych) szefowałem trasom, a po jakimś czasie rajd organizowałem. Jako komendant “46″, jako komendant “3″, jako instruktor hufca. Ale w latach dziewięćdziesiątych
nie byłem na rajdzie potrzebny, ot, czasem przychodziłem na apel i tyle.
W tym roku po raz drugi z rzędu stanąłem na punkcie kontrolnym. Jak było być wielkim księciem Konstantym? Ciekawie. Niektórzy strasznie się mnie bali (szczególnie wtedy, gdy zacząłem do patrolu mówić po rosyjsku), niektórzy chcieli mnie aresztować na miejscu, większość harcerzy nic nie wiedziała o księciu - dlatego niektórzy drużynowi tłumaczyli przy mnie, że jestem strasznym wrogiem Polaków i nie należy ze mną rozmawiać. Ale nie każdy drużynowy potrafił wytłumaczyć, że koniecznie trzeba mnie wydać powstańcom. Cóż - może przed kolejną Olszynką trzeba zorganizować drużynowym odpowiedni wykład?
Ale niektóre patrole, takie bardziej ze mną zaprzyjaźnione, potraktowały mnie bardzo miło. Tu plus dla harcerek starszych z Wawra. Najsympatyczniejszy patrol świata. Ale nie one na trasie zwyciężyły. Szkoda.
Za rok kolejna Olszynka. Organizują “31″. Dwa dni? Trzy? Jaka trasa wędrownicza? Obiad na trasie? Symulacja bitwy? Co z noclegami? Ilu trzeba organizatorów? Z której strony Wisły mają być trasy? Co z mszą - modlitwą za poległych powstańców? Ile to ma kosztować? No tak. Kolejna Olszynka za rok.



Brak komentarzy - bądź pierwszym, który skomentuje.

Odpowiedz