Adam Czetwertyński

Harcerstwo (200) Kuchnia (25) Kultura (275) Polityka (37) Pożegnania (29) Szkoła (74) Varia (108)

Poza sezonem

Księżyc się przewrócił. Naprawdę. Jego dwa rogi skierowane są do góry. Pan Twardowski mógłby na nim siedzieć jak na łódce. Takie same niebo, a jednak inne.
Morze Czerwone nie jest czerwone. Zazwyczaj w słońcu jest ciemnobłękitne, przezroczyste i błyszczące. W morzu setki, tysiące rybek, ryb i różnych stworów, z których ponoć najgorsze są jakieś leżące na dnie łobuzy przypominające jeże.
Na plaży dzieją się rzeczy interesujące. Szwedzi i inni Skandynawowie opalają się w skąpych kostiumach, łapiąc promienie słońca, których jest sporo. Europejczycy z krajów bardziej południowych zachowują się różnie. Raz się rozbierają, raz ubierają. W zależności, jaki wiatr powieje. Ludność miejscowa… O, jest jej w pięciogwiazdkowym hotelu dużo. Pierwszy raz w życiu jestem w mniejszości. A więc o arabskich kobietach i dziewczynach na plaży.
Są Arabki nowoczesne. Bardzo. Odkryte głowy, krótkie spódnice. Tylko do wody wchodzą w sukieneczkach. Na pewno nie w dwuczęściowych kostiumach. Są na plaży Arabki ubrane bardziej tradycyjnie. Ściśle zasłonięte włosy, długie suknie. Ale czasem też spodnie. Szczególnie u tych młodszych. Do wody wejdą całe ubrane, choć dziewczęta mają czasem stroje kąpielowe. Takie cienkie dresiki z kapturkami, zakrywającymi włosy. No i na plaży spotkać można kobiety, pokazujące tylko oczy. Ubrane zazwyczaj całe na czarno.
Świat kobiet arabskich jest bardzo skomplikowany. Trzy koleżanki (siostry?) potrafią być ubrane zupełnie inaczej – jedna w spodenkach do kolan, druga tylko z zasłoniętymi włosami, ubrana jak Europejka, a trzecia w długiej sukni…
A mężczyźni? Nie różnią się od Europejczyków. Jeżeli jest ciepło, są tak samo rozebrani, jak ich goście z północy.
Styczniowa plaża w Jordanii (tak, tak – poza sezonem) to bardzo interesujące miejsce obserwacji naszych kultur, które mieszają się i gdzie człowiek, pamiętający, że z drugiej strony zatoki jest Izrael, a kawałek dalej Egipt, pamiętając, że dziesięć kilometrów dalej jest granica z Arabią Saudyjską, w żadnym przypadku nie może sądzić, iż jego kultura jest lepsza, wyższa, stosowniejsza. I gdzie każdy zachowuje się po swojemu, co nikomu, absolutnie nikomu nie przeszkadza.
PS Pamiętajmy, że co prawda można w Jordanii kupić alkohol, ale nie jest w tej kulturze przyjęte, iż pije się napoje wyskokowe. Wszyscy są trzeźwi, to kraje arabskie różni od wielu miejsc na świecie. Bardzo mi się ten obyczaj podoba.



Brak komentarzy - bądź pierwszym, który skomentuje.

Odpowiedz