Adam Czetwertyński

Harcerstwo (200) Kuchnia (25) Kultura (275) Polityka (37) Pożegnania (29) Szkoła (74) Varia (108)

W Sztokholmie (2)

Jadąc metrem G. powiedziała: - Czy nie wydaje ci się, że w Szwecji nie ma Szwedów? - Rzeczywiście, obok nas sami obcokrajowcy o bardzo różnych rysach i posługujący się bardzo różnymi językami. Czasem wydaje się, że siedzi obok nas Szwed, ale czyta książkę wydrukowaną cyrylicą. Więc chyba Szwedem nie jest.
By zobaczyć Szwedów, wystarczy wyjechać na prowincję lub na przykład latem na jakąkolwiek plażę poza miastem. Sami Szwedzi! Ale na naszej najbliższej plaży nad Melaren piknikujące rodziny arabskie wypłoszyły innych plażowiczów. Odpowiadając na problem G.: - W Szwecji stwierdza się obecność Szwedów. To pewne.
Szwedzi znaleźli się też w sklepach w trakcie wielkiego poświątecznego wykupowania towarów różnych. Wcale nie cieszyły się zainteresowaniem bombki i gwiazdy. Nie - kolejki po sukienki, kolejki po buty, kolejki po damską bieliznę. Właściwie to przede wszystkim do przymierzalni i do kas. Bardzo interesujący widok.
Szwedów w zasadzie nie ma na Starym Mieście. Tam są turyści. Nawet sklepiki z pamiątkami ze Szwecji coraz częściej prowadzone są przez osoby skośnookie.
Od lat obserwuję “rozwój” Starego Miasta. Jeszcze kilka lat temu składało się z jednej zadbanej ulicy - od Rynku Żelaznego do zamku. Dziś jest zdecydowanie lepiej. Sklepiki, kawiarnie, restauracje (pełne ludzi!) spotkać można na terenie całej dzielnicy. Rozwinęły się galerie sztuki, wokół kościoła niemieckiego nowe miejsca, gdzie można zjeść coś dobrego (zazwyczaj po mało umiarkowanych cenach). W kawiarence przy Dużym Rynku specjalizującej się w sprzedaży czekolady szpilki nie można wcisnąć. Nam się jakimś cudem udało znaleźć wolny stolik. Pijemy gorącą czekoladę z bitą śmietaną, na ścianach gejowskie obrazki. Ot, Sztokholm. Wokół ludzie mówiący różnymi językami…
Dziś kupowaliśmy konika dalarneńskiego. Drewniany, ręcznie strugany, zazwyczaj czerwony, z pięknymi także ręcznie malowanymi zdobieniami. Kupienie konika jest sztuką. Kosztuje dużo (te oszukiwane, wycinane mechanicznie są tańsze), ma różne wzory - jedna z ważniejszych szwedzkich pamiątek. Byliśmy może w dziesięciu, może piętnastu sklepach. Staliśmy się wysokiej klasy specjalistami od tych koników. No i wreszcie kupiliśmy. Konik jest śliczny, powinien się O. podobać.
Szliśmy (z konikiem w torbie) w kierunku T-Centralen i nagle zauważyłem, że jest zupełnie ciemno! Przed chwilą między zamkiem a parlamentem robiłem jeszcze zdjęcia budynku opery, a tu najczarniejsza noc. Było około czwartej. Tak, Szwecja to kraj, gdzie są bardzo miłe długie dni w czerwcu i krótkie w grudniu. Słońce u nas jest około czterech godzin. Bardzo krótko…



Brak komentarzy - bądź pierwszym, który skomentuje.

Odpowiedz