Adam Czetwertyński

Harcerstwo (174) Kuchnia (22) Kultura (261) Polityka (37) Pożegnania (24) Szkoła (74) Varia (104)

To choroba?

Ten felieton pisałem długo. Może dlatego warto podzielić go na rozdziały. Czyli najpierw stary
Rozdział I
Narzekanie, szczególnie narzekanie na dzisiejszą młodzież nie ma sensu. Przecież młodzież dorasta i już wtedy jest całkiem inna. I choć na owych dorosłych też można sobie ponarzekać, to już z zupełnie innych powodów.
Ale raz na jakiś czas pomarudzić można. Ba, nawet trzeba. A było to tak. Siedzę wczoraj w kinie. “Ave Cesar”. Przede mną normalna współczesna panienka. Może ma 17 lat? Ot, dziewczyna w wieku moich uczennic z liceum. W ręku komórka. Włączona cały czas. Co jakiś czas komórka rozświetla się - pewnie ktoś dzwoni, a może to sms? Panienka odrywa wzrok z ekranu i patrzy na komórkę. Po chwili odpisuje i znów spogląda na ekran. Na komórkę i ekran. Żyje w trzech rzeczywistościach - tej filmowej, tej komórkowej i jeszcze w realnym życiu. Takie roztrojenie jaźni.
Teraz rozdział wspomnieniowy.
Rozdział II
Klasa szkolna. Lekcja polskiego. Nieistotne, czy rozmawiamy o Gombrowiczu czy Mickiewiczu. A może o Tuwimie. - W. - schowaj komórkę. - Oczywiście, panie profesorze. - Komórka znika na pięć minut. Po jakiejś chwili: - W., daj mi komórkę. - Odbieram aparat i odkładam blisko mnie. Czasem pokrzykuję, czasem ośmieszam. Nic. Bez efektów. Raz, drugi, trzeci… To nie jest lekceważenie nauczyciela. Nie. W. po prostu musi na komórkę patrzeć, korzystać z niej co jakiś czas. Niech się wali, niech się pali. Komórka jest najważniejsza.
No i rozdział - marudzenie.
Rozdział III
Mamy nowy świat. Nowe obyczaje. Nową młodzież. Dlatego w tymże świecie świadomie pozostawiam komórkę w domu. Nie, nie mogę się od niej uzależnić. Kiedyś nie mieliśmy w domach telefonów. Żadnych. Jakoś się umawialiśmy, spotykaliśmy, żyliśmy intensywnie. Także o sobie wiele wiedzieliśmy. Dziś bez telefonu komórkowego niektórzy nie widzą życia. To choroba. Z niej można się wyleczyć. Tak sądzę.



Brak komentarzy - bądź pierwszym, który skomentuje.

Odpowiedz