Adam Czetwertyński

Harcerstwo (177) Kuchnia (22) Kultura (262) Polityka (37) Pożegnania (25) Szkoła (74) Varia (104)

Która najlepsza

Piję z M. kawę i przez chwilę zastanawiamy się, która ze śródmiejskich restauracji jest najlepsza. Najlepsza to znaczy z jednej strony dobrze lub bardzo dobrze w niej zjeść, ale z drugiej strony nie zapłacić astronomicznych sum. Nie przesadzajmy, nie musimy wydawać majątku, aby zjeść dobry obiad. Po krótkiej dyskusji doszliśmy do wniosku, że może być to jedna z greckich restauracji. Ale jeżeli chcemy nie po włosku, rosyjsku, gruzińsku, hindusku itd., itd. Jeżeli chcemy zjeść coś polskiego? Hmm… Jest kłopot.
I dlatego gdy zobaczyliśmy z G. przy placu Zamkowym szyld “Polka”, na dodatek informujący, że jest to restauracja Magdy Gessler, weszliśmy, by zjeść dobry polski obiad. Pierwsze wrażenie dobre. Miła obsługa, jakieś kwiatowe, pseudoludowe motywy na ścianach, dużo świec. Te świece są potrzebne, bo na zewnątrz świeciło piękne słońce a w “Polce” było dość mrocznie.
Jeżeli polskie danie, to ja preferuję schabowy. U Gesslerowej z kostką. Ponoć owa kostra poprawia smak. Ja tego nie zauważam, ale jeżeli światli ludzie tak mówią, to trzeba im wierzyć. Ten schabowy podawany jest z ziemniakami. I słusznie. I z niczym więcej. Taka polska moda. Takie zwyczaje - chcesz surówkę albo buraczki - poproś i dodatkowo zapłać. A co to za schabowy bez jeszcze jakiegoś dodatku. Cóż - są takie restauracje, gdzie w menu napisano: - Do drugiego dania dodajemy surówkę lub warzywa. Ale nie w “Polce”. Schabowy zatem (ten z kostką) przepyszny. A dalej już to nie tak chciałbym być obsłużony.
G. wzięła zraz zawijany. też bardzo dobry. Gdy doszło do płacenia - zdziwienie. Otóż do rachunku doliczane jest 10% za obsługę. Cichutko, bez chwalenia się. Dostałem rachunek, zapłaciłem kartą i już sięgałem do portfela, by znaleźć pieniądze na napiwek, ale coś mnie tknęło. Popatrzyłem, za co płacę. Za schabowy, za zrazy, za napoje, jakąś zupę i… no właśnie. Jeszcze 13 złotych. Nie mam nic przeciwko. Ale czy w karcie nie powinno być to dużymi literami napisane? Że jeszcze się dolicza jakiś haracz? Dlatego w “Polce”, gdzie zjeść można smacznie, muszę pamiętać - tam się napiwków nie daje. Szkoda, taka miła była kelnerka.



Brak komentarzy - bądź pierwszym, który skomentuje.

Odpowiedz