Adam Czetwertyński

Harcerstwo (177) Kuchnia (22) Kultura (262) Polityka (37) Pożegnania (25) Szkoła (74) Varia (104)

New West Side

To bardzo dobry spacer. W pełni mnie satysfakcjonuje. Idziemy z domu w kierunku górki Szczęśliwickiej, to kilka minut. Wchodzimy do parku, przechodzimy obok górki - najpierw zachwycamy się szczęśliwymi psami hasającymi jak oszalałe na łączce. Może jest ich dziesięć? Radosne towarzystwo. Później obserwujemy szczęśliwego zagubionego psa, który tak się rozszczęśliwił, że zagubił własną panią. Pani biegła za psem, ale czy szczęśliwego psa da się dogonić? Przez pewien czas pani była więc nieszczęśliwa, ale uciekinier zaczął myśleć, zatrzymał się i do pani (już uszczęśliwionej) wrócił. Idziemy dalej patrząc na radosne dzieci hasające (czy tam wszyscy hasają?) jak oszalałe między różnymi atrakcyjnymi urządzeniami. Między nimi - psami i dziećmi - płot. To ważne - oddzielić dzieci od psów i psy od dzieci. Mogłyby się zjeść.
Tak, w tym parku bardzo wyraźnie spacerowicze dzielą się na tych hodujących psy i tych hodujących dzieci. Ta trzecia grupa - bez psów i bez dzieci jest w zdecydowanej mniejszości. Idziemy dalej, przechodzimy po mostku i już jesteśmy w “New West Side”. Tam hodowcy dzieci przeważają, ale tu i ówdzie w tej restauracji wystaje ogon albo łapa psa różnej wielkości.
Lokal w bardzo dobrej formie. takie miejsce na końcu świata z widokiem na staw i górkę. W weekendy oblężony. I ja rozumiem, dlaczego. Po pierwsze ten widok - nie są to Łazienki, ale to nie przeszkadza powiedzieć, że panorama prześliczna. Po drugie rodzinna atmosfera (te dzieci i psy - wyczuwacie to?, i trzy zestawy dań dla maluchów), po trzecie zupełnie przyzwoite menu dla dorosłych. Ponieważ nie byliśmy tam po raz pierwszy, mogę spokojnie i z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że to przyzwoita, normalna kuchnia europejska. Przystawki smaczne, makarony godnej wielkości, drugie dania bez zastrzeżeń. Nie będę recenzował sosów czy jakości wysmażenia mięs. Po prostu normalne, przyzwoite jedzenie bez żadnych nadzwyczajnych fanaberii.
Powrót do domu. Po drodze knajpa parkowa (dobry grill), restauracja chińska (dobra kaczka po pekińsku)i restauracja grecka (dobrzy Kręgliccy). Nie, do żadnej z nich nie chce się wejść. Ten spacer mnie usatysfakcjonował. Przecież był po to, aby zjeść coś dobrego.



Brak komentarzy - bądź pierwszym, który skomentuje.

Odpowiedz