Adam Czetwertyński

Harcerstwo (174) Kuchnia (22) Kultura (261) Polityka (37) Pożegnania (24) Szkoła (74) Varia (104)

Matamorfozy

Czasami miło znaleźć się w dobrym towarzystwie. I piszę to bez przypisywanej mi zbyt często ironii. Jak dobrze jest widzieć, że ci, którzy mnie otaczają, to ludzie kulturalni i ludzie kultury. Obok mnie siedzi profesor, którego pokazywać można by było dzieciom jako Pana Kleksa. Ale jaki to umysł! Zachwycałem się nim dwadzieścia lat temu, zachwycam się i dziś. Przede mną pani profesor, która być może prochu nie wymyśliła, ale gromadziła wiedzę z roku na rok. I ma ją ogromną. Obok kolejna pani profesor, zaprzyjaźniona z G. A więc prawie zaprzyjaźniona ze mną. Dziś jest, można tak ładnie powiedzieć - neofilologiem. I tak dalej, i tak dalej. Sami humaniści, ba, na dodatek w dużej części osoby zainteresowane kulturą antyczną.
Przed nami, siedzącymi grzecznie w fotelach sali kameralnej Teatru Polskiego trójka, jak to dobrze nazwać, lektorów, czytających nam fragmenty “Metamorfoz”. Dwie osoby czytają tekst polski, jedna - oryginalny łaciński. Nie, nie symultanicznie. Tekst po łacinie tylko w niewielkich fragmentach, takich bardziej znaczących. Cały tekst Owidiusza jest ogromny, przypomniane są więc nam te kosmogoniczne, a później kilka ciekawych opowieści, na przykład o Narcyzie. Siedzimy zasłuchani w piękno przekładu Anny Kamieńskiej. A kto może, zachwyca się pięknem oryginału.
Po godzinie (przepraszam za banał) uczty duchowej godzinna dyskusja trojga profesorów. Filolog klasyczny, historyk i polonista-kulturoznawca. Cała trójka z górnej półki naszych współczesnych humanistów. O czym tam nie było! O wygnaniu Owidiusza i jego opinii, jakoby nad Morzem Czarnym, na strasznej prowincji, były okropne mrozy. O tym, że poezja Owidiusza (szczególnie w oryginale) już nikogo nie interesuje. No, może z wyjątkiem zgromadzonej publiczności, ale to promil promila polskiego społeczeństwa. I o owym słowie “Metamorfozy”, które niezbyt trafnie przetłumaczone jest na język polski jako “Przemiany”. No i o tym, ze w poezji Owidiusza znaleźć można uzasadnienie współczesnego weganizmu. Wszak w krówce i owieczce tkwi “dusza” człowieka.
Jakiż miły wieczór. Bez polityki, bez ostrych sporów. Ot, jakbyśmy znaleźli się w innym świecie, jakże różnego od tego poza salą teatralną.



Brak komentarzy - bądź pierwszym, który skomentuje.

Odpowiedz