Adam Czetwertyński

Harcerstwo (174) Kuchnia (22) Kultura (261) Polityka (37) Pożegnania (24) Szkoła (74) Varia (103)

Basia

Basia nie była moją bardzo dobrą znajomą. Oczywiście mówiła do mnie: - Adasiu. - Ja do niej: - Basiu. - Oczywiście, gdy spotykaliśmy się, było takie typowe “buzi - buzi”. Basia zauważała mnie na swoich kominkach i spotkaniach, ale nie była to znajomość bliska. Ot, harcersko-szkolno-samorządowa. Takich znajomych jak ja Basia miała tysiąc a może dwa tysiące. Więcej na ten temat mógłby powiedzieć Krzysio Jakubiec, który był instruktorem towarzyszącym Basi w jej wielu inicjatywach, więcej mógłby powiedzieć (były instruktor harcerski!) Andrzej Golimont. Dziś Basię, fioletową Basię z Podlasia, pożegnamy na warszawskich Powązkach.
Basia była kobietą - instytucją. Kobietą, znakomitą artystką, mistrzem, autentycznym mistrzem mowy polskiej (niepotrzebne tu wielkie litery), która potrafiła porwać tłumy. Prezentowała swoje pasje dotyczące ludzi ważnych i tych trochę mniej znaczących w historii Polski, i których potrafiła postawić na pomnikach. We wspomnieniach i nekrologach wymieniane są jej liczne książki, te o charakterze biograficznym. Sienkiewicz, Żeromski, wielcy romantycy. Ale dla mnie była ona autorką opowieści o harcerzach. Ta wierna rzeka harcerstwa jest najważniejsza. Kominki szaroszeregowe. Kominki o założycielach harcerstwa, o wielkich Polakach. I wigilie polskie, realizowane w Poznaniu. I ten ostatni wrocławski.
Zauważcie - Basia z nami, instruktorami harcerskimi, była wszędzie - przy grobie Aleksandra Kamińskiego, na apelu Rajdu Arsenał, w trakcie rocznic i uroczystości ZHP, w Muzeum Harcerstwa, na naszych zlotach krajowych i na naszych zbiórkach. Basia “ciągnęła” projekt arsenałowy dla warszawskich szkół, polegający na odkrywaniu cichych bohaterów z okresu II wojny. Ale “Arsenał pamięci”, ten dziś Krzysia, zaczęła w Łodzi.
Basia była patriotką. Promowała polskość w najlepszym jej znaczeniu. Kochała tych, którzy mieszkali na Wschodzie, tych, którzy emigrowali na Zachód. Ot, jej ulubionym bohaterem był Polak-Białorusin Tadeusz Kościuszko. To on wiązał swoją osobą, swoją walką te dwie ważne dla Polaków części świata.
Tak, Basia kochała być w centrum uwagi, ona - dama w każdym calu - pokazywała tych najlepszych, najważniejszych w naszej historii Polaków, ale poruszała się między nimi swobodnie, jakby była jedną z nich. Basia, tak kolorowa postać naszej współczesnej kultury, odeszła do lepszego ze światów. Jeżeli gdzieś w Polsce spadnie fioletowy deszcz, to na pewno będzie Jej sprawka. Powinniśmy Basię pamiętać, naprawdę wiele jej zawdzięczamy.
PS Byłem na pogrzebie. Setki jej przyjaciół. Mądre listy prominentów i mądre wypowiedzi. Pogrzeb jakiś taki “nasz”, harcerski. I (jak mi się to podobało) troszkę żywiołowy, troszkę improwizowany. Prochy Basi pochowano przy samym wejściu na Powązki Wojskowe. Każdy, wchodząc na cmentarz, będzie musiał zastanowić się, zapytać: - A to kto? - My na szczęście wiemy. I na serio będziemy o niej pamiętać.



Brak komentarzy - bądź pierwszym, który skomentuje.

Odpowiedz