Adam Czetwertyński

Harcerstwo (177) Kuchnia (22) Kultura (262) Polityka (37) Pożegnania (25) Szkoła (74) Varia (104)

Z kogo się śmiejecie?

W Krakowie (los tak chciał) znalazłem się na widowni Teatru Bagatela, by obejrzeć głupią komedię. Nie chodzę na takie przedstawienia programowo. Niegdyś naoglądałem się podobnych w warszawskiej Komedii i w Kwadracie. Powiedziałem sobie “dość” i teraz na takiej sztuczce można mnie spotkać jedynie w moim dzielnicowym (los też tak chciał) Och-Teatrze.
Cóż, losu się nie wybiera. O nim decyduje ponoć ten na górze (niezależnie od tego, kto nim jest).
Co to znaczy głupia komedia? W tym przypadku to zręcznie skonstruowana intryga, gdzie występują: Żona, która chce zdradzić swego męża, Mąż, który ma zamiar zdradzić swoją żonę, dwoje potencjalnych kochanków - oboje dość atrakcyjni, ale niezbyt pasujący do Męża i Żony - oraz panna służąca, tu występująca jako Pokojówka. Ta piątka bohaterów spotyka się jednej nocy w jednym mieszkaniu, choć ani jedna osoba z tej gromadki zgodnie z zapowiedziami tam właśnie znaleźć się nie powinna. On udaje, że wyjeżdża, by do wolnego mieszkania zaprosić swą ukochaną. Ona zachowuje się podobnie. Nie mówiąc już o Pokojówce, która bierze pieniądze na swój krótki urlop i pojawia się oczywiście w mieszkaniu jako ta piąta.
Co chwilę ktoś kogoś tej nocy w salonie, znajdującym się na przecięciu dróg naszych bohaterów, spotyka. Ktoś, kto nie powinien w tym mieszkaniu się pojawić, jednak się w nim znajduje. Na szczęście w tym scenicznym mieszkaniu są dwie sypialnie i pokój Pokojówki. Jakoś się wszyscy mieszczą. Ale oglądamy jedno wielkie zamieszanie, które trwa dwie godziny z jedną przerwą. Sala wypełniona do ostatniego miejsca. I wszyscy się cieszą. I widzowie, i, mam nadzieję, aktorzy. Ci grają poprawnie. Najbardziej radosna jest rozsądna Pokojówka, która co chwilę otrzymuje setki złotych od kolejnych bohaterów. I tylko musimy zadać sobie pytanie: - Czy w królewskim mieście Krakowie (bo akcja toczy się w Krakowie) osoby dobrze zarabiające trzymają normalnie w portfelach po co najmniej tysiąc złotych, a może i dwa tysiące złotych, by przy jakiejś okazji móc przekupić pazerną Pokojówkę? I nie boją się, że ktoś ich może okraść? Zadziwiające.
No tak, dobrze zakończyć pointą. Wiadomo, z czego się śmiejemy. Myśmy nigdy nie znaleźli się w takiej sytuacji, jak bohaterowie głupiej komedii. Więc się śmiejemy.



Brak komentarzy - bądź pierwszym, który skomentuje.

Odpowiedz