Adam Czetwertyński

Harcerstwo (190) Kuchnia (24) Kultura (272) Polityka (37) Pożegnania (27) Szkoła (74) Varia (105)

Street

Co takiego jest w restauracjach “Street”, że do nich wracamy jak bumerang? I to do obu - tej w “Arkadii” i tej w “Blue…”. W obu centrach handlowych jest tyle różnorodnych miejsc do jedzenia, a my jadamy w “Street’cie”. No nie, czasem próbujemy coś w restauracji balijskiej, czasem w “Wikingu”, bywa, że w jakimś barze indyjskim.. Trzeba przecież próbować, wybierać, sprawdzać. Ale po tej próbie następuje powrót. Zawsze.
Dla takich jak ja “piękno” tego obiektu nie zachwyca. Taki styl amerykańsko-motocyklowy. Na ścianach monitory, gdzie cały czas lecą głupie kręcone amatorsko gagi. A to panna młoda wpada do basenu, a to kotek wisi na kandelabrze. Śmiechu co niemiara. Więc to nie to. Karta długa, koszmarnie długa. Gdy się ją czyta, także potrafi zniechęcić. Jakim cudem w kuchni są w stanie przygotowywać tak wiele tak różnorodnych potraw? A jednak…
Cały urok “Streeta” polega na tym, że dostajemy zawsze, ale to zawsze, świeże, ciepłe, dobrze przygotowane danie. Świeża sałatka z dobrym dresingiem, dobry sos kurkowy do polędwiczek wieprzowych, naleśnik napełniony farszem takim, jak opisano go w karcie, kawałki piersi kurczaka z grilla rzeczywiście na tym grillu były przygotowywane. Nawet frytki są smaczne, choć pewnie są takie same, jak te, które są serwowane w pięciu barkach w tym samym centrum handlowym.
I jeszcze jedno - to miejsce nazwano restauracją, i słusznie, ale na zamówione danie nie czeka się godziny, jak w wielu miejscach mniej lub bardziej zbiorowego żywienia. Piętnaście minut i zamówioną potrawę mamy na stole. Jak oni to robią, nie wiem. Przypominam - karta jak stąd do Księżyca. Nie mogą mieć wszystkiego przygotowanego w formie półproduktów. To tajemnica kuchni. I niech tajemnicą kuchni zostanie. Ważne jest, że dostajemy w efekcie bardzo dobrze, bardzo smacznie podane jedzenie. A o to nam przecież chodzi.
PS Napisałem ten tekst, przeczytałem go i zauważyłem, że nie napisałem nic o cenach. A to przecież ważne. Ceny są, delikatnie mówiąc, umiarkowane. Może również dlatego obie restauracje (trzeciej z tej minisieci nie znam) są tak popularne i może również dlatego tam stosunkowo często bywam.
PS Dzień po napisaniu tego tekstu jadłem dość przypadkowo w “Street’cie” naleśniki po bułgarsku. To było bardzo dobre!



Brak komentarzy - bądź pierwszym, który skomentuje.

Odpowiedz