Adam Czetwertyński

Harcerstwo (193) Kuchnia (25) Kultura (273) Polityka (37) Pożegnania (28) Szkoła (74) Varia (106)

Fabuła na “f” (literki nr 13)

- A może by tak wstać z fotela, przejść się trochę, pospacerować? - druh Mulin, będący Moim Ulubionym Instruktorem, zadał sobie pytanie, na które nie znał dobrej odpowiedzi. W ramach wewnętrznego buntu postanowił tego wieczora nie zasiadać na swym ulubionym fotelu. Harcerz powinien walczyć z nałogami, a siedzenie w fotelu niewątpliwie za nałóg mogło przez niektórych druhów być uważane. Usiadł więc na twardym krześle i zaczął pić wyjątkowo czarną kawę. Wczoraj uczestniczył w harcerskim rajdzie. Poleciał z harcerzami na księżyc. Mieli tam znaleźć Pana Twardowskiego. Tego z XVI wieku i tego z bajki Mickiewicza. Na księżycu było mało powietrza i jeden z uczestników ekspedycji zasłabł - trzeba było zrobić mu sztuczne oddychanie. Ktoś wpadł w szczelinę księżycową i należało szybko go z tej szczeliny wydobyć. I jeszcze harcerze musieli przeprowadzić naukową dysputę, ile diabłów może się zmieścić na główce od szpilki. Tych atrakcji było wiele, Mulin nawet wszystkich nie zapamiętał. Atrakcja goniła atrakcję. Busola, jak to na księżycu, oszalała i pokazywała północ na południu. Mapy się zniszczyły, pozostały z nich strzępki. Jak tu bez dobrej busoli i mapy znaleźć bohatera polskiej baśni? A przecież Pan Twardowski miał pokazać, jak z ołowiu można zrobić złoto! Na szczęście Mulin z harcerzami nie wędrował. On tylko układał i rozpalał ognisko. Przebrany w piękny kostium Pan Twardowski wykonywał obok niego sztuczki chemiczne.
Siedział Mulin na swoim twardym krześle i tak sobie myślał. A gdyby nie organizować dla członków jego ulubionej organizacji gier fabularnych? Gdyby mieli przejść z punktu A do punktu B interesującą leśną trasą? Gdyby harcerze mieli rozpoznawać gatunki drzew i słuchać śpiewu ptaków? Gdyby mieli część trasy przejść w absolutnej ciszy, wsłuchując się we wszystkie dochodzące do nich dźwięki? Może po drodze jest mrowisko? Albo miejsce, gdzie żerują bobry? Czy ta fabuła jest harcerzom potrzebna? I czy kadra, organizując rajdy “leśne”, nie miałaby mniej pracy, przygotowując imprezę? A może sama czegoś (choćby o śpiewie ptaków) się dodaykowo dowiedziała. Czy rzeczywiście harcerze powinni szukać Pana Twardowskiego, aby rajd był atrakcyjny?
Nie, Mój Ulubiony Instruktor nie umiał zdecydować - fabuła czy bez fabuły; z super atrakcjami czy bez; w lesie z pełnym wykorzystaniem tajemnic przyrody czy raczej iść na “nowoczesność” i nowe środki komunikacji? A może to da się połączyć? Mulina od tego myślenia zaczęła boleć głowa. Nie, musi przenieść się na swój fotel i wypić kolejną filiżankę kawy. I dać sobie spokój z myśleniem o niewielkiej harcerskiej organizacji. I jej członkach.



Brak komentarzy - bądź pierwszym, który skomentuje.

Odpowiedz