Adam Czetwertyński

Harcerstwo (197) Kuchnia (25) Kultura (274) Polityka (37) Pożegnania (28) Szkoła (74) Varia (106)

Opiekun, czyli trzeci raz “o” (literki nr 15)

Mój Ulubiony Instruktor, zwany pieszczotliwie Mulinem, nie żyje w próżni. Czasami ktoś zadzwoni do niego, a czasem on do kogoś. Siedział on sobie spokojnie w fotelu, trzymając w ręku filiżankę kawy espresso. Myślał on sobie (nie, nie ujawniajmy szczegółów myśli Mulina, w każdym nie tym razem)… napiszmy: myślał on sobie jak zwykle o ulubionej organizacji. Wtem, tak, tak, jesteśmy już do tego przygotowani… zadzwonił telefon. - Oj, telefon, kawa mi wystygnie - pomyślał Mulin. Chwycił jednak swoją maszynkę do rozmawiania. - To ja - usłyszał. - Po co dzwonisz, o mało co nie wylałem kawy - rzucił do słuchawki. - Że co? Chcesz się wykazać jako opiekun? Jakiej próby? Przewodnikowskiej? A regulamin znasz? - Mulin znalazł już sposób, jak zasiąść w fotelu. Wyciągnął nogi. - Mówisz, ze nie musisz go znać? Że ona zna go doskonale i to wystarczy? Fakt, to niezła dziewczyna. - Tu w głowie Mulina zaświtała myśl, gdyż przypomniał sobie, iż przyszła przewodniczka ma całkiem niezłe nogi. - Czyli będziesz mógł się z nią częściej spotykać? Tak niby to jej pomagając z tą próbą? No wiesz, ale pewnie będzie lepiej, jeżeli ten regulamin przeczytasz. Bo to będzie głupio - ona wie, a ty nie. - Mulin powoli zaczął instruować swego rozmówcę. Fakt, od lat nie był już opiekunem próby, ale przecież znał swoją ulubioną organizację i znał swego rozmówcę. - Pamiętasz o idei stopnia? Że ponoć ta idea jest teraz najważniejsza? Że jak ona nie dorośnie do tejże idei, to z próby nic dobrego nie wyniknie. - Mulin zaczął się rozgrzewać. - Ma ona jakieś sensowne zainteresowania? A jak się uczy? Jest przyboczną? Prowadziła jakieś zbiórki? Widziałeś je? - Mulin strzelał pytaniami jak z karabinu. Po dłuższej chwili jednak przerwał i zaczął wsłuchiwać się w wyjaśnienia swego rozmówcy. - Czyli ta wiedza jeszcze przed tobą, a ty już zgodziłeś się zostać opiekunem próby? No dobrze, zabierz się do pracy. Nie załamuj mnie. Zadzwoń za tydzień i wszystko mi opowiedz. Wtedy porozmawiamy. - Mulin kończył pić swą filiżankę kawy. Była już całkiem zimna. I zamyślił się głęboko. Dziwna jest ta moja ulubiona organizacja. Taka wspaniała, a jej doświadczeni członkowie zachowują się, jakby właśnie do niej wstąpili dwa dni temu. Ciekawe, czy tylko w tym jednostkowym przypadku. Mulin zamyślił się jeszcze głębiej. - No nie, nie będę się tak głęboko zamyślał - mruknął pod nosem. - Takie zamyślanie to pierwszy krok do załamania. A przecież załamać się nie chcę. - Mulin wstał z fotela, aby zrobić sobie kolejną filiżankę kawy.



Brak komentarzy - bądź pierwszym, który skomentuje.

Odpowiedz