Adam Czetwertyński

Harcerstwo (197) Kuchnia (25) Kultura (274) Polityka (37) Pożegnania (28) Szkoła (74) Varia (106)

Dawne czasy, czyli coś na “d” (literki nr 17)

Jesienny poranek dla Mojego Ulubionego Instruktora nie był radosną porą dnia. Codzienne ablucje męczyły go, do głowy przychodziły mu same mądre myśli. A co to za przyjemność cały czas myśleć mądrze? Dlatego z przyjemnością usiadł z ulubioną filiżanką kawy na ulubionym fotelu i spojrzał za okno (a widział tylko zamglony zarys drzew). I wtedy postanowił zrobić coś nietypowego - pomyśleć o sprawach głupich. Nie było to dla Mulina proste. Jak można myśleć o problemach mało znaczących, gdy jest się mądrym? Głupi mędrzec? Oksymoron jakiś i nic więcej.
I tu nagle zaświeciła mu się czerwona lampka. Tak! Pani Kiełbasa! Tego znaczącego wiele nazwiska się nie zapomina! Tak, przypomnę sobie dawne czasy! Jakże inne od tych współczesnych. To jest to! I wspomniał Mulin swe wędrówki po kraju, po dolinach i górach, po polach i lasach. Z plecakiem i butelką denaturatu. Przecież miło jest przypomnieć sobie otarte ramiona i bąble na stopach. Te widoki i te zapachy. Dlaczego - zamyślił się Mulin - tych dawnych czasów nie wspominam? Tyle wypitej kawy i żadnej przeszłości? I wrócił w ten jesienny poranek myślami do pani Kiełbasy. Prowadziła ta dobra kobieta stację turystyczną w Ujsołach. Znużony wędrowiec zawsze mógł liczyć u niej na nocleg. Ale zanim położył się spać, musiał zapoznać się z niezwykłymi lekturami. Przy wejściu witał go pierwszy tekst: “Drzwi zamykaj na klamkę”. Następnie wchodził do zabudowań - ot, chłopskiego gospodarstwa. I czytał: “Śmietnik”, “Toaleta”, “Kuchnia”, “Nie wchodzić” lub “Iść tędy”. Nie były to zwykłe informacje, lecz duże kartki, które dominowały we wszystkich pomieszczeniach. I takie instrukcje: “Zachowaj czystość”, “Nie śmieć”, “Sprzątaj po sobie”. Nie, Mulin nie chciał już przypominać sobie, co przeczytał w sławojkach, zwanych toaletami. Jak o czystość w tym miejscu zadbała pani Kiełbasa. Mój Ulubiony Instruktor uśmiechnął się. Czy dziś trzeba nas pouczać, byśmy myli ręce przed jedzeniem i nie brudzili ubikacji? Albo abyśmy po sobie dokładnie posprzątali? Tyle już lat minęło, a rady pani Kiełbasy, takie na piśmie, są przecież nadal aktualne. “Nie rzucaj papierków na ziemię” - ależ to znakomita instrukcja dla członków ulubionej organizacji druha Mulina. “Nie wbijaj gwoździ w drzewa”. “Umyj swoją menażkę do czysta”. Ileż rad na wzór pani Kiełbasy można by przekazać młodym. Bo są one ciągle aktualne! Łącznie z tą: “Uśmiechnij się”.
Mulin już wypił swoją poranną kawę i jak zwykle zamyślił się głęboko. Jednak mądra była beskidzka góralka - pani Kiełbasa. Uczyła nas, uczyła. A myśmy tylko z niej żartowali. Może niepotrzebnie? I Mulin zamknął oczy. I nikt nie wiedział, nawet on sam, czy to już nadszedł sen, czy tylko wspomnienie o dawnych czasach.



Brak komentarzy - bądź pierwszym, który skomentuje.

Odpowiedz