Adam Czetwertyński

Harcerstwo (197) Kuchnia (25) Kultura (274) Polityka (37) Pożegnania (28) Szkoła (74) Varia (106)

U jak uśmiech (literki nr 18)

Deszczowy jesienny, chłodny poranek, Mój Ulubiony Instruktor nieco dziwiąc się sobie siedział na kanapie. Dziwił się, bo obok stał fotel, który był pusty. I Mulinowi wcale do zajęcia swego ulubionego miejsca się nie spieszyło. Może dlatego, że w ręku trzymał filiżankę gorącej… czekolady. I uśmiechał się. W ten jesienny poranek przypomniał sobie, gdy zdziwił się (Mulin potrafi się dziwić - tkwią w nim zupełnie ludzkie uczucia), kiedy po raz pierwszy (a było to wiele lat temu) spotkał się z żywymi, prawdziwymi skautami. Mój ulubiony Instruktor później wielokrotnie spotykał żywych prawdziwych skautów, ale tamten moment (a może kilka momentów) zapamiętał do końca życia. Trzymał więc filiżankę czekolady w ręku i zastanawiał się (to jego ulubione zajęcie), czy nie przestać być członkiem swojej ulubionej organizacji i nie zapisać się do organizacji skautowej, wszystko jedno jakiej.
Skąd ta myśl, tak koszmarna, że już gorszej być nie może? Skąd taka myśl o zdradzie ulubionej organizacji z ulubionymi członkami? - Bo, no tak… - mruknął Mulin - bardzo lubię skautów, bo oni się uśmiechają, bo oni są radośni! - I mózg Mulina zaczął formułować jakże znane mu sformułowania: Tam, za granicami naszego europejskiego kraju, skaut jest przyjacielem skauta. A instruktor skautowy skautowego instruktora. Nawet z innej organizacji. Oni są dla siebie mili, nie są złośliwi, pomagają sobie w potrzebie, potrafią rozwiązać najtrudniejsze problemy z uśmiechem na ustach. Mulin spotykał się w tamtych czasach ze skautami często. i widział ich w działaniu. I podziwiał ich. Tak, Mulin znów się uśmiechnął. I nie tylko dlatego, że były to czasy jego młodości.
I przypomniał sobie Mulin członków jego ulubionej organizacji. Pozorną obiektywność. Chęć bezinteresownego dokuczania. Upór w sytuacjach, gdy jest on zbędny. Chęć pokazania, że ma się rację, nieustąpienie choćby o milimetr. Udawane braterstwo…
Dlatego Mulin w chwilach, gdy jego bracia z ulubionej organizacji za bardzo mu dokuczyli, uciekał pamięcią do braci skautów. Bo przecież można być dobrym, można być miłym, można się do drugiego skauta uśmiechać. A w ulubionej organizacji Mulina to takie trudne. Może zatem warto propagować inny styl życia i rewolucyjnie przenieść się z fotela na kanapę. Nie pić kawy, tylko czekoladę i cieszyć się życiem? Jak skauci?



Brak komentarzy - bądź pierwszym, który skomentuje.

Odpowiedz