Adam Czetwertyński

Harcerstwo (204) Kuchnia (25) Kultura (279) Polityka (37) Pożegnania (32) Szkoła (74) Varia (109)

Tylko lepiej

Pamiętamy wszyscy, że dla dzieci trzeba pisać tak samo jak dla dorosłych, tylko lepiej. Wydaje mi się, że w czasach epidemii nasze działania, szczególnie te on-line, powinny być takie same, tylko… lepsze. No tak, ekran komputera jest bardziej wymagający niż wszelkie działania, w których bezpośrednio uczestniczymy. I to jest niezależne od tego, czy są to zajęcia z klasą szkolną, czy rozmowa, w trakcie której staramy się o pracę, czy też spektakl teatralny.
Narzekałem już na występy artystów opery. Przecież głos z internetu nie może dorównać temu, który słyszymy w sali operowej. Ale teraz będzie o teatrze. Tak, o takiej transmisji “na żywo”, transmisji przedstawienia, za które trzeba zapłacić. (Fakt, że nieduże pieniądze). Rzecz firmuje aktor z nazwiskiem, wydaje się - nie puści gniota. Dobry reżyser, wspaniały muzyk, przygotowujący właściwą oprawę. Zapowiedzi obiecują dobrą zabawę.
I co? Ano właśnie nic. Słabiutkie widowisko, ani zabawne, ani mądre. Zastanawiam się, co się stało, bo przecież teoretycznie powinno mi się podobać… I odpowiedź jest jedna. On-line należy pokazywać spektakl jak w normalnym teatrze, tylko lepiej. W teatrze publiczność reaguje. Czasami wybrzmiewa śmiech, czasem odzywają się oklaski. Ktoś za głośno szumi papierkami, gdzieś (ku zgorszeniu widzów) usłyszymy brzęczenie telefonu. Tej widowni, tego kontaktu z publicznością w transmisji on-line nie ma. Cisza. Tylko tam, przed kamerą, ktoś bardzo się stara nas zabawić. I my na fotelu czy kanapie strasznie mu współczujemy, że nic mu z tego nie wychodzi.
Przerzucając programy telewizyjne czasami trafiam na ulubione przez Polaków transmisje z występów rozlicznych kabaretów. I rzecz się powtarza. widownia szaleje, śmieje się, klaszcze. A ja z politowaniem słucham żartów słownych i patrzę na beznadziejne przebieranki aktorów. Zastanawiam się - dlaczego oni (ci na widowni) są tak zachwyceni, przecież te wygłupy są beznadziejne. Tak, ale gdybym siedział w jakimś amfiteatrze, w jakiejś sali i obok mnie znajdowaliby się sami rozbawieni widzowie, też pewnie bym reagował jak oni. Przed telewizorem jest inaczej.
Nie będę recenzował “sztuki”, jaką oglądałem on-line, to nie ma większego sensu. Mam nadzieję, że twórcy tego nieudanego spektaklu sami zauważą, że takie eksperymenty nie powinny się powtarzać. Grać dla prawdziwej widowni - OK, można. A dla tej nowej, komputerowej widowni trzeba zagrać tak samo, tylko lepiej.



Brak komentarzy - bądź pierwszym, który skomentuje.

Odpowiedz