Moja matka – babcia Marianna zmarĹa 27 paĹşdziernika 2014 roku w wieku 98 lat. Do koĹca Ĺźycia narzekaĹa, Ĺźe jÄ
boli prawy bark i to byĹo jej najwiÄkszym zmartwieniem. Ostanie cztery lata ĹźyĹa ze ĹwiadomoĹciÄ
, Ĺźe umiera na raka. Tak naprawÄ to nie umieraĹa – lekarz siÄ pomyliĹ. Przez wiele lat mieszkaĹa w Sztokholmie, miaĹa szwedzkie obywatelstwo. Dlatego przez caĹe lata spÄdzaliĹmy duĹźÄ
czÄĹÄ wakacji w Szwecji. ĹwiÄta BoĹźego Narodzenia teĹź. Marianna pod konie Ĺźycia kilka lat mieszkaĹa z nami w Warszawie. Po zĹamaniu nogi wiosnÄ
2014 r. widaÄ po niej byĹo, Ĺźe wiek juĹź robi swoje. Znajomych i rĂłwieĹnikĂłw na tym Ĺwiecie miaĹa coraz mniej. StaraĹa siÄ naszÄ
rodzinÄ
nie rzÄ
dziÄ, ale siÄ jej to siÄ udawaĹo.
Moja teĹciowa Wiesia (87) do niedawna miaĹa swojego Kola (Kolomba) – sznaucera duĹźÄ
miniaturÄ nie mieszczÄ
cego siÄ na kolanach. Kolo po kilkunastu latach opuĹciĹ teĹciowÄ
, co byĹo dla niej wielkim przeĹźyciem. PozostaĹa jej dziaĹka i druga cĂłrka (plus drugi ziÄÄ i dwoje kolejnych dorosĹych wnukĂłw). Nie nudzi siÄ – czasami opiekuje siÄ naszymi kotami, czasami odwiedza drugÄ
cĂłrkÄ. Czasami prawnukĂłw. Bardzo jest zajÄta. Jak to w jej wieku – choroby jej nie odpuszczajÄ
, ale z nimi skutecznie walczy…