27/02/2007
Wężykiem, czyli był Ruch
W minioną sobotę Ruch Całym Życiem zakończył swój prawie dziewięcioletni żywot. Nie jest to nic dziwnego, w harcerstwie drużyny, szczepy, kręgi, kluby powstają, lepiej lub gorzej działają a później umierają śmiercią naturalną. I tak stało się tym razem. Czasem w takim przypadku wydaje się komunikat, w którym pada stwierdzenie: “formuła naszej działalności wyczerpała się”. Sensu to zdanie nie ma, ale ładnie brzmi.
W RCŻ jednak nic się nie wyczerpało, a jednak członkowie ruchu samorozwiązali się, wydając przy tym oświadczenie. Padają w owym oświadczeniu zdania ciekawe: “Czy mieliśmy patent na dobrą jakość? A może patent na prawdę? A może jedyną właściwą odpowiedź na pytanie: jaki ZHP? Nie i nigdy tak nie twierdziliśmy”. Hmmm… Samorozwiązany Ruch Całym Życiem twierdzi, że nie twierdził, iż miał patent na dobrą jakość, na prawdę i tak dalej. Powiedzmy sobie szczerze - właśnie dlatego ruch skupił tylko około stu instruktorów, ponieważ dokonał jednoznacznego podziału na tych, którzy są oświeceni i znają odpowiedź na każde pytanie oraz tych pozostałych, którzy są instruktorami drugiej kategorii. Jeżeli tego przez prawie dziewięć lat nie widzieliście, to może pora to jasno dziś przedstawić. Ruch skupił grono dobrych instruktorów harcerskich, robiących jednak wiele, by zrazić do siebie “instruktorskie masy”. Bo nikt nie lubi, gdy pojawia się obok niego, we własnej chorągwi lub hufcu instruktor, który mówi: “A ja wiem lepiej, mnie słuchajcie, wy nie macie przyjaciół, wasz wizerunek jest nijaki, rozmyty, jesteście spychani na mielizny, wasza działalność jest coraz słabsza, nie rozwijacie się zgodnie z moimi oczekiwaniami”. No tak, tym razem przepisałem fragmenty oświadczenia o samorozwiązaniu. Ale podobne poglądy można było usłyszeć kilka lat temu. Grupa dobrych instruktorów mówi Związkowi: “Doznaliśmy iluminacji, chodźcie z nami, też jej doznacie, będziecie wiarygodni”. Nie nie tędy droga do poprawy naszej organizacji. Nie pojedynczymi akcjami zmieni się Związek. Potrzeba tu autentycznej pracy organicznej. Jakimś pomysłem jest strategia ZHP. Ale ile trzeba wysiłku, by ją zrealizować! Tu nie wystarczy znakomitej “Gry w ruchu”, kursu harcmistrzowskiego i współtworzenia kilku harcerskich dokumentów. Dlaczego po roku - dwóch latach działalności nie zauważyliście, iż nie macie szans? Że wasza para idzie w gwizdek? Nie wiem, wszak w waszym gronie jest (było) kilku mądrych instruktorów. Samorozwiązaliście się, to słuszna decyzja. Wasza formuła się wyczerpała.

Komentarze(5)